Wszyscy powtarzają, że
gry drożeją, a ja sobie myślę, że przecież „kartridż” do Pegasusa na targu
można było dostać najtaniej za 10 zł. Na dodatek był on jak kot w worku, bo
zdarzało się, że znacznie odbiegał zawartością od tego, co przedstawiała okładkowa
naklejka. Przy odrobinie szczęścia, jak się trafiło na dobrego handlarza, to
chociaż pozwolił wymienić. A zmierzam do tego, że w moje ręce wpadła ostatnio
gra o podejrzanym tytule „Kivi, Toilet and Shotgun” i jeszcze bardziej nieprzystępnym
podtytule „Because shit happens”, czyli gra za 0,99€ i gdybym miał ją w tamtych
czasach, to pewnie zagrywałbym się jak głupi.
