Kilka ostatnich dni spędziłem
z Thea: The Awakening i choć był to czas dość intensywny, nie potrafiłem
wyrobić sobie na jej temat zdania. Momentami gra wciągała, wywołując efekt
jeszcze jednej tury i jeszcze jednej, i jeszcze, ale bywały momenty, w których
kursor lądował na przycisku exit chwilę po wznowieniu rozgrywki. Po pierwszym
ukończeniu gry lekko zdezorientowany zapytałem w duchu - to już? Rozbudowania odmówić
jej nie można, ale mi ciągle czegoś brakuje, mimo dużego potencjału.
